Zwiedzamy najdalsze zakątki Polski…

img_9916

Fot. Halina Gurda

„Piękna nasza Polska cała, piękna, żyzna i niemała” – tak brzmią pierwsze słowa słynnej pieśni śpiewanej przez zespół Mazowsze. Aby przekonać się o prawdziwości tych słów, nie można patrzeć na nasz kraj z perspektywy własnego „grajdołka”. Członkowie Uniwersytetu Trzeciego Wieku w Czarnkowie doskonale o tym wiedzą. Dlatego wzorem lat ubiegłych, wyruszyliśmy… w tym roku pod koniec sierpnia obraliśmy kierunek południowo-wschodni naszego kraju, odwiedzając Góry Świętokrzyskie i Bieszczady.

Po drodze w okolicach miasta Końskie spotkaliśmy się z naszym przewodnikiem, Panem Jackiem Dopieralskim, który otoczył nas opieką i w ciekawy sposób ukazywał „znane-nieznane” tereny… Zwiedziliśmy Muzeum Zagłębia Staropolskiego w Sielpi Wielkiej mieszczące się w dawnym zakładzie hutniczym zbudowanym na rzece Czarnej z inicjatywy naszego krajana – Stanisława Staszica. Znajduje się tam największe koło wodne w Europie. Obecnie Muzeum eksponuje zabytkowe maszyny i urządzenia z wielu zakładów przemysłowych w Polsce – wszystkie sprawne!

Pierwszy dłuższy przystanek zrobiliśmy już na Ziemi Kieleckiej. Zakwaterowaliśmy się w jednym z licznych tutaj ośrodków wypoczynkowych nad największym zbiornikiem wodnym tego regionu. Zdumiała nas ilość i różnorodność jednostek wodnych pływających po zalewie. Na drugi dzień zwiedzaliśmy najważniejsze miejsca Świętokrzyskiego Parku Narodowego, do których należą: Święta Katarzyna i Święty Krzyż. Poznaliśmy historię tych miejsc, zwiedziliśmy niektóre pomieszczenia, m.in. kryptę z ciałem Jeremiego Wiśniowieckiego. Po krótkim spacerze znaleźliśmy się na platformie widokowej, skąd rozpościerał się piękny widok na gołoborza…Jest to ciekawe rumowisko skalne na stoku Łysej Góry o powierzchni 3,85 ha. Góry Świętokrzyskie to przede wszystkim bogate złoża różnych minerałów, rud. Stąd w tradycji tego terenu jest wysoko rozwinięty przemysł, szczególnie metalurgiczny.

Wczesnym rankiem kolejnego dnia wyruszyliśmy ku Bieszczadom. Po drodze zahaczyliśmy o Sandomierz – jedno z najstarszych polskich miast leżące na 7 wzgórzach. Szczyci się wieloma cennymi zabytkami. Za tarasu Bramy Opatowskiej podziwialiśmy panoramę miasta. Spacerowaliśmy po pięknym Rynku i przytulnych uliczkach. Zwiedziliśmy najstarszy kościół – Św. Jakuba z najpiękniejszym portalem w Polsce, zwanym Portalem Niebios. Przez bramę „Ucho igielne” doszliśmy do Wąwozu Królowej Jadwigi, a stamtąd prosto do autokaru, by czym prędzej dotrzeć w Bieszczady.

„Dębowa Gazdówka” w okolicach Ustrzyk Dolnych stała się na moment naszym domem – jest to ciekawy, drewniany góralski obiekt, na widok którego niektórym z nas „opadły szczęki”. Taki był piękny, a zarazem luksusowy. Na drugi dzień rano spotkaliśmy się z przewodnikiem bieszczadzkim, panem Kubą. Jego ciekawe anegdoty i sposób przekazywania wiadomości zachwyciły wszystkich. Zwiedzaliśmy Lesko i Ustrzyki Dolne. Ciekawostką Leska jest m.in. jedyny w Polsce, a może i na świece, dworzec kolejowy, do którego nie prowadzą żadne tory. To taka fanaberia dawnego właściciela miasta, p. Krasickiego, który nie życzył sobie, by przez miasto jeździły i hałasowały pociągi. W konsekwencji linię kolejową pociągnięto gdzie indziej… Takich ciekawostek było dużo więcej!

Przedsmak wielkich połaci lasów i przestrzeni poznaliśmy w następnym dniu. Przykładem była gmina Lutowiska – największa obszarowo w Polsce. Natomiast zaludnienie w niej to tylko 2 osoby na km2! Ciekawą wędrówką okazał się spacer szlakiem do schroniska pod „Małą Rawką” W drodze powrotnej do naszej „Gazdówki” zatrzymaliśmy się w Brzegach Górnych na cmentarzu Bojków, gdzie pan Kuba dał nam piękny wykład na temat walk z bandami UPA i akcji „Wisła”. Była to wspaniała lekcja historii. Na koniec dnia w karczmie „Siekierezada” w Cisnej uzupełnialiśmy nasze, nadwątlone drogą, siły smacznymi regionalnymi potrawami. Mnie najbardziej zainteresował wystrój karczmy i wyłożony specjalny pamiętnik poświęcony ludziom pracującym w leśnych ostępach, którzy stanowili swoisty folklor tych ziem – dzikich i pięknych.

Ostatniego dnia pojechaliśmy nad Solinę. Zwiedzaliśmy koronę zapory wodnej oraz jej część podziemną, relaksowaliśmy się podczas rejsu statkiem po jeziorze, weszliśmy na punkt widokowy na Wzgórzu Kiczera, skąd roztaczał się wspaniały widok na Jezioro Solińskie. Widok ten pokazywany jest często podczas podawania prognoz pogody z Polańczyka.

Ostatni dzień naszej wyprawy nadszedł nieoczekiwanie szybko. Czas wracać do domu… Wróciliśmy szczęśliwie z nadzieją na kolejne równie ciekawe wyprawy w przyszłości.

Maria Grela

Fot. Halina Gurda

Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s